strona 1/1
Święto Trzech Króli


Okres od Świąt Bożego Narodzenia do Święta Trzech Króli na Kaszubach nosi nazwę – Godów. Dawniej na Kaszubach w tym czasie kolędowały grupy chłopców zwane – trzej królowje (trzej królowie). Odziani byli w długie kolorowe stroje, na głowach nosili wysokie korony. Jeden z kolędników trzymał umocowaną na kiju dużą gwiazdę, drugi kolorową skarbonkę, trzeci posiadał spory kij służący do odpędzania psów. Gdy ten zespół kolędników pojawiał się w kaszubskich domostwach śpiewano kolędy – Mędrcy świata monarchowie lub Trzej królowie. Kolędnicy recytowali także wiersz o Bożym Narodzeniu w języku polskim i kaszubskim. Po otrzymaniu datków, nisko się kłaniali dziękując, natomiast gospodarze zadawali wtedy zwyczajowe pytanie: a skąd wa jesta królowie? (a skąd wy jesteście, królowie?). Ze strony kolędników padała odpowiedź – od wschodu słuńca i szukóma kuńca (od wschodu słońca i szukamy końca). Według dawnej tradycji w okresie Godów, obowiązywał powszechny zakaz prania. Niektóre gospodynie twierdziły, że brud z bielizny w ogóle nie schodzi w tym czasie. Inne podania wspominają, że w domu, w którym ten zakaz zostanie złamany, będzie w najbliższym roku mnóstwo prania, a jego domowników czeka także dużo łez. Równocześnie uważano, że przestrzeganie tego zakazu zapewni zdrowie i dobry przyrost bydła.

Sylwester i Nowy Rok

Zabawa sylwestrowa nie była dawniej tak huczna jak w dzisiejszych czasach. Spędzano ją najczęściej w gronie rodzinnym lub dość bliskich znajomych. Sylwestrowy wieczór rozpoczynały różnego typu wróżby, związane ze sprawami miłosnymi, pogodą i plonami. Na początku, dziewczęta przynosiły drewna do pieca. Parzysta ilość, przyniesiona przez pannę, miała skutkować zamążpójściem w najbliższym roku. Podobnie jak dziś w wigilię Andrzejek, podczas wieczoru sylwestrowego lano wosk i ołów. Z kształtu odlanych figur próbowano domyślić się losu jaki spotka daną pannę w następnym roku. Dość popularną wróżbą było puszczanie na wodę skorupek orzecha, w których znajdowały się rozżarzone węgielki, świeczki lub kuleczki wełny nasączone naftą. Jeśli skorupki zbliżyły się do siebie oznaczało to, że panna znajdzie męża w nowym roku. Kolejną popularną wróżbą było rzucanie butem przez ramię. Panny siedziały tyłem do drzwi. Jeśli but spadł przodem do wejścia oznaczało to, że niewiasta w najbliższych miesiącach opuści swój dom rodzinny, wiążąc się węzłem małżeńskim ze swym wybrankiem. Aby tak się stało, but musiał upaść wierzchem. Jeśli upadł spodem do góry wróżyło to, że panna opuści dom, ale z innych przyczyn niż zamążpójście. Inna wróżba polegała na tym, że panny wychodziły nocną porą przed dom i wykonywały okrzyk. Strona, z której doleciało echo oznaczała kierunek, gdzie przebywał jej wymarzony wybranek – przyszły mąż. Cisza miała wróżyć następny rok w panieństwie. Echo usłyszane od strony cmentarza zapowiadało śmierć w najbliższym otoczeniu. Zgon człowieka w ostatnim dniu roku zwiastował piętnaście wypadków śmierci we wsi w nadchodzącym roku. Wróżono również wykorzystując do tego, specjalnie upieczone ciastka w kształcie krzyża, pierścionka i dziecka. Tak przygotowane wypieki chowano pod odwróconymi talerzami. Wylosowany kształt ciastka zwiastował los jaki miał spotkać daną osobę w następnym roku – stan duchowny, ślub lub przedślubne dziecko.

W momencie zbliżania się północy przed domostwami narastał hałas dzwonków, klekotek itp. Chłopcy trzaskali z batów, uderzali w blachy i puszki. Wszystkie te zabiegi miały za zadanie wypędzić ostatki starego roku. Wszędzie było słychać różnego typu życzenia wypowiadane przez młodych i starszych – jãdrzné jabłka, jãdrzné krëszki, jãdrzné slëwë, jãdrzné żëtkò, na ten nowi rok (urodzajne jabłka, urodzajne gruszki, urodzajne śliwy, urodzajne żytko, na ten nowy rok). Wszystkie te wypowiadane formuły miały zapewnić urodzaj w nadchodzącym roku. Na Kociewiu w okolicach Starogardu Gdańskiego palono smolne beczki. O północy podobnie jak dziś następowały wystrzały witające Nowy Rok.

Noc sylwestrowa to także czas różnego typu psot. Przodowała w tym młodzież męska. Zdarzały się przypadki wynoszenia bram poza obaszar wsi, wprowadzania bydła do sąsiednich zagród. Najwięksi swawolnicy potrafili ustawić na dachu domu wóz zatknięty dyszlem do komina!

Praktykowano także zwyczaj, który miał zapewnić urodzaj w sadach. Polegał on na obwiązywaniu drzew owocowych słomą. Wykonując ten zabieg gospodarz budził drzewa słowami: spisz, a nie rodzysz, nie spij, a rodzë (śpisz, a nie rodzisz, nie śpij, a ródź).



Nowy Rok

W tym dniu przywiązywano dużą wagę do pogody. Pochmurna aura, szron w sadzie miały wróżyć urodzaj plonów w najbliższych miesiącach. Słoneczna pogoda zwiastowała nieurodzaj. Ślad tych wierzeń znajdujemy w przysłowiach ludowych: czej w Nowi Rok jasno słuńce swiécy, młodô chòwa pòwëzdëchô (kiedy w Nowy Rok jasno słońce świeci, młode bydło powyzdycha); czej w Nowi Rok jasno słuńce swiécy, stodołë bãdą pùsté (kiedy w Nowy Rok słońce jasno świeci, stodoły będą puste); czej w Nowi Rok w sadze je wiele żłądzë, tej dobrze òbrodzy brzôd (kiedy w Nowy Rok w sadzie jest wiele szronu, wtedy dobrze obrodzi owoc).

Wczesne wstanie z łóżka w tym dniu, miało uchronić człowieka przed ospałością i lenistwem przez cały rok. Istniało powiedzenie – co chto robi w Nowi Rok, to mdze robił òb całi rok (co kto robi w Nowy Rok, to będzie robił przez cały rok). Z tego powodu starano się wystrzegać kłótni, gniewu, smutku i płaczu. Zwracano uwagę, aby pierwszą osobą odwiedzającą dom był mężczyzna, najlepiej młody, dysponujący zasobnym portfelem. Miało to wróżyć dostatek dla domowników na cały rok.

Kolęda

Zwyczaj odwiedzania parafian przez duszpasterzy sięga XVII wieku. Ustanowił go synod piotrkowski w 1628 roku. Tradycja ta przetrwała do dziś. Kiedyś miała jednak głębszy wymiar. Do wizyty kapłana przygotowywano się z niezwykłą starannością, porządkując nie tylko dom, ale także pomieszczenia gdzie znajdowały się zwierzęta hodowlane. Czysto musiało być wszędzie. Zdarzało się, że pleban zaglądał nawet do obory. Podążał za nim kościelny, który kreślił nad drzwiami K+M+B (Christus mansionem benedicat ‒ Niech Chrystus błogosławi temu domowi).

Złośliwi twierdzą, że dla niektórych była to jedyna sposobność do dorocznego wysprzątania. Porzekadło ludowe mówi:

Dobrze będzie przy kolędzie,

po kolędzie znów brud będzie

Słowa te odnosiły także do sumienia niektórych osób, które wygłaszały obietnice poprawy w czasie świątecznych życzeń.

Niektórzy gospodarze po wyjściu księdza wykorzystywali wodę święconą, do poświęcenia całego obejścia, zwierząt, budynków. Byli nawet tacy, którzy uważali, że wskazane jest wypić łyk wody święconej, która ma uchronić przed chorobami.

Do dziś znany jest przesąd związany z krzesłem, na którym siedział duszpasterz podczas kolędy. Temu z domowników, który pierwszy na nim usiądzie po wyjściu kapłana, czeka dostatek w portfelu. Jeśli ta sztuka uda się pannie, w najbliższym czasie czeka ją zamążpójście.



Noworoczne specjały

Charakterystycznym specjałem kuchni w noworocznym okresie były dawniej ciastka, wypiekanie kilku rodzajów pieczywa obrzędowego. Przed Sylwestrem przygotowywano tzw. nowe latka. Zwyczaj ten importowano na obszar Pomorza z Kurpiów i Kujaw. Nowe latka to ciastka pszenne formowane w kształt różnych zwierząt, lepionych ręcznie. Tak przygotowanymi ciastkami częstowano kolędników.



Gwiżdże, Królowie i Szczodraki

Opisywany okres obfituje w różnego typu grupy kolędnicze. Pierwszą z nich są tzw. Gwiżdże, znane na Kaszubach od dawnych czasów. Jest to świecki zwyczaj związany z postacią stróża zwanego popularnie gwiżdżem. Występował on kiedyś w wielu miejscowościach Kaszub. Jego funkcja polegała na wzywaniu ludności gwizdkiem do ciszy nocnej, gaszenia pożaru lub obrony. W sylwestrowy wieczór zwyczajem było, że gwiżdż odwiedzał gospodarzy, składając życzenia. Z biegiem czasu do jednego gwiżdża doszła cała grupa kolędników, tworząc barwne widowisko z muzyką, śpiewem i tańcami. Obrzęd ten nie jest praktykowany tak licznie jak dawniej, jednak przetrwał do dziś w trochę zmienionej formie. Obecnie w zespole kolędników nie ma już stróża-gwiżdża. Postać ta zastąpiona została policjantem. Jego funkcja polega na strofowaniu zbyt hucznych kolędników. Gdy zaczynają za bardzo dokazywać porządek wprowadza właśnie policjant. W skład zespołu Gwiżdży wchodzą następujące postacie: niedźwiedź prowadzony na łańcuchu przez niedźwiednika, garbaty Żyd oferujący zajęczą skórkę, która ma rzekomo pomagać na wszystkie dolegliwości, ułan na koniu, diabeł, akordeonista i Stary-Nowy Rok.

Inną grupą kolędniczą byli tzw. Królowie, którzy odwiedzali domostwa w wieczór poprzedzający Święto Trzech Króli. Wieczór ten zwany był szczodrym. Skąd taka nazwa? Jej korzenie sięgają dawnych czasów kiedy to owczarze i pasterze odwiedzali domy swych gospodarzy, składając życzenia. Gospodarze odwzajemniali się podarunkami w postaci żywności. Najczęściej były to specjalnie pieczone tego dnia rogale zwane szczodrakami.

Do wypieku szczodraków używano najlepszej mąki. Rogale nadziewano w różny sposób – serem, kiełbasą, grzybami, kapustą, farszem mięsnym itp. Zwyczaj ten był praktykowany w wielu częściach Polski. Wielkość i nadzienie szczodraków odzwierciedlały zeszłoroczne plony. Jeżeli były one bogate, rogale były większe i z bogatszym nadzieniem. Jeśli w ubiegłym roku zdarzył się nieurodzaj to szczodraki były niewielkie, czasem nadziewane zaledwie burakami.

Kolędnicy chodząc po wsi śpiewali:



Już pochwalmy, już pochwalmy Króla tego,

Dziś w Betlejem zrodzonego

I z Maryją, i z Maryją matką Jego,

Panią Dworu Niebieskiego.

Jemu służy, Jemu służy słońce, księżyc,

We dnie, w nocy nieprzestając;

I my także, I my także chwalmy Jego,

Tego Króla Niebieskiego



Po wejściu do domu gospodarza, najstarszy z kolędników wypowiadał następujące słowa:



Dobry wieczór, szczodry wieczór!

Nóm pòwiôdają, że tu rogôle pieczą;

A jeżlë nié rogôla, to téj chléba gléń;

Wasza dësza mdze szczodroblëwy miała dzéń!

A jeżelë nié chléba gléń, to kòrszczôk masła,

Wasza dësza mdze sã dobrze w niebie pasła;

A nié kòrszczôk masła, to swiniégò cała,

Wasza dësza mdze sã dobrze w niebie miała!



(Dobry wieczór, szczodry wieczór!

Nam powiadają, że tu rogale pieką;

A jeśli nie rogale, to kromki chleba,

Wasza dusza będzie szczodrobliwy miała dzień!

A jeżeli nie kawałek chleba, to łyżkę masła,

Wasza dusza będzie się dobrze w niebie pasła;

A jeżeli nie łyżkę masła, to kawał słoniny,

Wasza dusza będzie się dobrze w niebie miała!)



Każdy z odwiedzających kolędników brał według praktykowanego zwyczaju jednego rogala w każdym domu. Zdarzało się, że kolędnicy otrzymywali czasem kiełbasę, mięso, owoce, a nawet pieniądze. Po obejściu wielu domostw kolędnicy udawali się do karczmy i tam spożywali przy piwie otrzymane szczodraki i inne dary, częstując innych. Czasem zdarzało się, że otrzymane podarunki sprzedawano. Za otrzymane pieniądze kupowano w karczmie piwo, gorzałkę i zamawiano muzykę. Na huczną biesiadę schodziło się wielu mieszkańców wsi.

Gospodarza, który źle potraktowałby kolędników czekała kara w postaci różnego typu psot tj. zabicie deskami okien, poroznoszenie po wsi sprzętów rolniczych gospodarza. Wszystko to odbywało się w majestacie prawa, z wielkim wstydem dla skąpych gospodarzy.

W szczodry wieczór w kościołach święcono wodę. Istniało przekonanie, że woda poświęcona tego dnia ma szczególne właściwości. Zjawisko takie miało miejsce jedynie gdy woda pochodziła z trzech kościołów. Wiele osób wędrowało tego dnia od świątyni do świątyni, aby uzyskać cudowną wodę, którą przechowywano do wiosny. Wierzono, że odpędza wszelkie niepowodzenia. Naczynia z cudowną wodą stawiano na polach gdzie wschodziło zboże lub w sadach owocowych.

Święto Trzech Króli było szczególnie uroczyście obchodzone w północnej części Kaszub przez brać rybacką. Tego dnia odbywała się niezwykle ważna dla maszoperii (związków rybackich) uroczystość – zszywinë niewodu (zszywanie niewodu), będące symbolem rozpoczęcia nowego roku połowów. W tym dniu uzgadniano niezwykle ważne dla rybaków kwestie związane z losowaniem łowisk. Uroczystość była kończona huczną zabawą.

Andrzej Busler

Ciekawostki